Też znasz ten mit? Według danych GUS kobiety składają 70% wniosków o rozwód.
Co prawda do końca lat 70. ub. wieku stanowiły niewielką tylko przewagę – nieco ponad połowa rozwodów była orzekana z ich powództwa, ale w latach 80. już ponad 60%, a począwszy od lat 90. odsetek ten wynosi już prawie 70%.
Cytat z raportu GUS „Sytuacja demograficzna Polski do 2018 roku. Tworzenie i rozpad rodzin”
Kobieta chce rozwodu
Wg badań Urzędu Statystycznego w Polsce i prof. Piotra Szukalskiego, demografa z Uniwersytetu Łódzkiego, znacznie częściej rozpadają się małżeństwa w mieście (44%) niż na wsi (22,7%). Ewa Budzyńska, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, w swoich badaniach ustaliła, że najczęściej rozstają się małżeństwa ze stażem od pięciu do dziewięciu lat. Dowodzi również, że częstym czynnikiem złożenia pozwu o rozwód jest odchowanie potomstwa oraz porzucenie współmałżonka dla młodszego partnera/partnerki. Wg raportu prof. Szukalskiego 40% związków rozpada się z powodu tzw. niezgodności charakterów. Zdrada była przyczyną mniej niż co czwartego małżeństwa, alkoholizm to 11,5% rozwodów, a nieporozumienia na tle finansowym zaledwie 5%.
Łódzkie badania wykazały również, że to żona znacznie częściej składa pozew o rozwód – w ponad dwóch trzecich przypadków w Polsce to ona idzie z pismem do sądu. A jak jest na świecie? Okazuje się, że globalne badania również wskazują na wzrost powództwa ze strony kobiet.
Kryzys instytucji małżeństwa?
Rosnąca liczba rozwodów z powództwa kobiet to również skutek umocnienia ich pozycji w społeczeństwie oraz brak potępienia przez otoczenie, gdy zostaje podjęta decyzja o rozstaniu. Zachętą dla kobiet jest także powszechne przekonanie, że każdy człowiek ma obowiązek za wszelką cenę szukać swojego szczęścia. Dlatego o wiele łatwiej przychodzi im podjęcie decyzji o opuszczeniu męża, gdyż są pewne, że jeśli jeden mężczyzna nie jest w stanie zapewnić im szczęścia, to powinny szukać spełnienia w innym związku. Czy mamy do czynienia z globalnym kryzysem instytucji małżeństwa?
„W Polsce rocznie rozwodzi się około 65 tys. małżeństw. Oznacza to, że ich rozpad dotyka 130 tys. dorosłych i około 100 tys. dzieci z tych związków” – mówił wiceprzewodniczący Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej senator Antoni Szymański podczas konferencji „Kryzys trwałości małżeństwa – przyczyny i profilaktyka”, która odbyła się 18 kwietnia 2018 r. w Senacie. Jego zdaniem pokazuje to skalę społecznego problemu, wobec którego stoimy. Według ekspertów biorących udział w senackim spotkaniu obserwujemy obecnie narastanie kryzysu trwałości małżeństwa i rodziny.
Małżeństwo wobec przemian kulturowo-cywilizacyjnych w Polsce z perspektywy socjologicznej ocenił prezes Fundacji Mamy i Taty Marek Grabowski. W jego opinii współcześnie niewiele osób wstępujących w związek małżeński zdaje sobie sprawę z tego, po co to robi i jaki jest cel małżeństwa. Nastąpiła ogromna zmiana w stosunku do wielowiekowej tradycji. To, co było oczywiste przez setki lat, m.in. usankcjonowanie prawne i tradycyjne instytucji małżeństwa, przestało być już tak oczywiste. W Polsce rozwodu od lat nie uznaje się już za temat tabu, jest on powszechnie akceptowany, chociaż nieuznawany za dobry. Prezes Marek Grabowski przypomniał, że w konkubinatach i związkach formalnych rodzi się 25% dzieci. Przyczyny kryzysu małżeństwa są wieloaspektowe. Wydaje się, że jest kulturowe przyzwolenie na erozję małżeństwa i rodziny. Kolejne przyczyny to nacisk na sukces indywidualny i finansowy, skutki rewolucji seksualnej lat sześćdziesiątych XX w., rozmywanie norm i zachowań czy procesy związane z globalizacją, przekaz medialny, który nie sprzyja trwałości małżeństwa i wartości rodzinnych, słabe zabezpieczenie instytucjonalne rodziny. Niestety, niska dzietność, duża liczba rozwodów w negatywny sposób oddziałują zarówno na małżonków, jak i ich dzieci. Mają negatywne konsekwencje zdrowotne, motywacyjne czy życiowe. W konsekwencji osłabiają gospodarczy potencjał kraju.
